2010 – Pozaligowe

Ostrów Mazowiecka – IV miejsce JOKERS’ów

Jak nie teraz, to kiedy? Z takim nastawieniem drużyna JOKERS wyruszyła na „podbój” Ostrowa Mazowieckiego na turniej Rugby na Wózkach. Podbój specjalnie został wyszczególniony w cudzysłów. Jechaliśmy do Ostrowa z przeświadczeniem, że co się ugra, to się ugra -  jedziemy się zgrać, sprawdzić swoje umiejętności, poćwiczyć różne warianty gry – bo od tego są właśnie takie turnieje jak ten. I zdecydowanie można uznać „podbój” za udany. 4 mecze, a w tym 1 zwycięstwo może nie robi wrażenia, jednakże trzeba uwzględnić to, że walczyliśmy z czołowymi drużynami w Polsce. Pierwszy mecz – z Four Kings Warszawa. Nie dawano nam większych szans na zwycięstwo. I faktycznie, mecz przegrany dość wyraźnie 33-44, ale to nie było najważniejsze. Był to tak naprawdę pierwszy mecz w takim zestawieniu naszej drużyny, a było już widać pozytywy.
Kolejny mecz z Ostrowem. Gospodarze, 5 drużyna tegorocznych mistrzostw Polski, również okazała się wyraźnie lepszą drużyną. Mimo to, od razu można było zauważyć znaczny postęp gry naszych zawodników w porównaniu z pierwszym meczem. Nasi wysokopunktowcy – Seba i Piotr dogrywali się coraz bardziej. Krzysztof swoim doświadczeniem pomagał kolegom na boisku, a Robert coraz lepiej wypełniał założenia taktyczne i zaczął coraz bardziej wspierać swoich kompanów.
Trzeci mecz był dla nas najważniejszy. Był to mecz z zaprzyjaźnioną drużyną z Lublina. Wiedzieliśmy, że możemy ten mecz wygrać. I udało się! Po ciężkiej i emocjonującej grze, mecz zakończył się naszym zwycięstwem. Widać było, że zwycięstwo przystworzyło wiele radości zawodnikom Jokersów.
Ostatni mecz odbył się w niedziele. Po długiej grze Warszawy z Ostrowem (który zakończył się zwycięstwem tych pierwych po 3 dogrywkach) stanęliśmy do walki z Jedźcami z Borowej Wsi. Można stwierdzić, że był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu. Mimo porażki, graliśmy z drużyną pierwszoligową momentami jak równy, z równym.

I tak na zakończenie:

Z kim gramy następny mecz? – zapytał Seba
Z Borową Wsią, będzie cięzko… – odpowiedział mu Wieśko
Ano będzie, ale to nic. I tak dam z siebie wszytko – oznajmił Sebuś.

Tym krótkim dialogiem możemy podsumować turniej w Ostrówiu. Pełne zaangażowanie, chęć podniesienia umiejętnjości, zgrania się, zdobywania doświadczenia – to wszystko miało miejsce na tym turnieju. Wielki repsprekt przed chłopakami z drużyny. Pokazali, że Rugby na Wózkach w ich wykonaniu to coś więcej, niż zabawa. Już nie możemy się doczekać następnych turniejów!



B.J.



WSPIERAJĄ NAS: