2011 – PLRnW
III Turniej
W ubiegły weekend odbył się ostatni turniej drugiej ligi, PLRnW. Dziesięć drużyn podzielono na dwie grupy. Jokersi znaleźli się wśród drużyn walczących o awans, razem z dwoma spadkowymi team’i: Skorpion Polkowice, Piecobiogaz Poznań oraz znanym nam już z naszej ligi: Saints Sinners Częstochowa i IKS Elbląg.
Zdenerwowani, lecz zdeterminowani w sobotni poranek pojawiliśmy się na hali Aga w Radomiu. Pierwszy mecz ze Skorpionami -teoretycznie najtrudniejszym przeciwnikiem turnieju. Przewidywania sprawdziły się, chłopaki z Polkowic odjechali nam na 10 punktów już w pierwszej kwarcie i nie oddali przewagi do końca meczu. Naszą grę można określić w kilku słowach: strach, panika, głupota, niedokładność, brak woli walki i niekonsekwencja w w działaniu. Dalej miało być już lepiej… troszkę lepiej.
Przede wszystkim, nie było gorzej. Wygrany mecz z IKS’em także nie był rugby które potrafimy grać. Proste błedy w obronie i tragiczne wyjście z boku skrzętnie wykorzystywał Elbląg. Mimo to wygrany mecz dawał nam szanse na awans.
Poznański Piecobiogaz nie zdołał wystawić pełnego składu, dlatego przed pierwszym gwizdkiem mieliśmy już zwycięstwo
w kieszeni. W zamian mogliśmy rozegrać sparing, bo do poznaniaków dolączyli Rafał Bednarski z Jeźdźców i trener reprezentacji Polski Christoph Werner.
Rehabilitacją był mecz z Częstochową. Budowaliśmy akcje od podstaw, gra przed gwizdkiem, świetne wyjście z połowy, dobra robota nisko punktowców szczególnie Krzysztofa Kranza i ogromny postęp w grze Roberta Krzyżanowskiego sprawił, że nasi wysoko punkowcy mogli prowadzić grę i zdobywać punkty. Był to mecz miły dla oka. Częstochowa nie odpuszczała, aż do trzeciej kwarty. Kilka przechwytów i świetna dyspozycja Sebastiana Wysockiego dała nam przewagę, której nie oddaliśmy do końca.
Zajęliśmy drugie miejsce, a co za tym idzie awansowaliśmy do pierwszej ligi. Czeka nas wiele pracy, bo poziom tam jest dużo wyższy a my pokazaliśmy, że mamy duże braki ale także duże serce, bo w rok udało się nam zbudowaliśmy silną stabilną drużynę ze świetnym managerem i trenerem. Czeka nas zima i ciężka praca by przygotować się do się do nowego sezonu.
zdjęcia —–> https://picasaweb.google.com/101652241289207219050/24Wrzesnia2011?authkey=Gv1sRgCJeDqJDOgs-YeA
II Turniej
Chyba nikt oprócz samych zawodników i trenera drużyny Jokers nie spodziewał się takiego sukcesu rugbistów z Bydgoszczy.
W miniony weekend w Radomiu odbył się IV turniej PLRnW. I musimy powiedzieć szczerze, nie byliśmy faworytami tego turnieju. Przed pierwszym meczem można było usłyszeć słowa „oni są nieograni, nie poradzą sobie”. Na początek zmierzyliśmy się z Warszawską drużyną FOUR KINKS. Mimo braku czołowego zawodnika stolica stawiała zacięty opór, ale to nie wystarczyło Jokers’i zwyciężyli.
Drugi mecz to było już coś, szybkie akcje, niesamowite przechwyty naszych wysoko punktowców, a przede wszystkim świetna gra pressingiem całej drużyny sprawiła, że teoretycznie najtrudniejszy przeciwnik naszej grupy SAINTS SINNERS CZĘSTOCHOWA przegrał 49-41. To spotkanie przyprawiło naszego trenera o sporo siwych włosów.
Ostatni mecz tego dnia z Gorzowem był sprawdzianem dla mniej doświadczonych ale jakże utalentowanych zawodników naszej drużyny. Tu szczególnie wykazał się Michał Nadachiewicz, który na klasyfikacji otrzymał 1,5 punkta. Dokładne dogrania, świetne blokowanie i szybka gra w ataku czyni z tego zawodnika naszą tajną broń której inni już teraz powinni się obawiać. Jeszcze kilka treningów i Michał razem z Robertem Antonkiewiczem będą trwożyć świetny duet a to stworzy niesamowicie mocne dwa składy które będzie można rotować według potrzeb.
Dzień zakończyliśmy pełni wiary we własne siły ale tego co wydarzyło się w niedziele chyba nikt się nie spodziewał. Mecz ze Szczecinem okazał się prawdziwym Rubikonem. Przed meczem koledzy, przybijaliśmy sobie piątki i razem się śmialiśmy, ale po gwizdku wszystko się zmieniło. Staliśmy się wrogami walczącymi o każdy punkt. Trener postawił na sprawdzony skład. Piotrek Bartczuk i Sebastian Wysocki odwalili kawał ciężkiej pracy, grali przez cztery kwarty i pociągnęli nasz team do zwycięstwa. Oczywiście nie dokonali by tego bez nisko punktowców którzy torowali im drogę do każdego ciężko zdobytego punktu. W tej kwestii najbardziej wykazał się Krzysztof Kranz, który napędzał wózek tak szybko, że ruchy jego rąk można było dostrzec dopiero po spowolnieniu filmu z nagranego meczu. Dotrwaliśmy do końca i wygraliśmy kolejny mecz, lecz pochłonął on dużo sił.
W finale spotkaliśmy się znowu z Częstochową, która zasłużenie wywalczyła sobie miejsce w finale. Tak jak i my tak i nasi przeciwnicy byliśmy zmęczeni po dwudniowych bojach na radomskich parkietach. Święci Grzesznicy wyciągnęli wnioski z pierwszego spotkania i postawili na obronę strefą. Mecz był bardzo wyrównany, punkt za punkt. Widać było zmęczenie obu drużyn, wiele bledów i nieprzemyślanych zagrań sprawiło, że Częstochowa odskoczyła na kilka punktów i do samego końca prowadziliśmy morderczy pościg.
„Teraz albo nigdy!!!” .Krzyknął trener, Piotrek miał piłkę na kolanach i w ostatniej chwili podał piłkę Sebie. Na ławce zagrzmiało. Robert Zidan Krzyżanowski cwanym zagraniem zrobił miejsce na wjazd i udało się doprowadzić do remisu. To nie był jeszcze koniec meczu, ale początek końca drużyny z Częstochowy. Walka toczyła się do samego końca nikt nie odpuszczał, ale ten dzień był naszym dniem, WYGRALISMY.
Kolejny turniej we wrześniu i to on zadecyduje o spadkach i awansach wyłoni wielkich przegranych i wielkich wygranych sezonu 2011. Mam nadzieje, że Jokersi będą należeć do tych drugich.
I Turniej
W ubiegłym tygodniu zakończył się pierwszy turniej PLRnW grupy C. Nasza drużyna zaprezentowała się średnio. Co prawda porażki z Częstochową i Szczecinem popsuły humory naszym zawodnikom, szczególnie trenerowi, jednak niedzielna postawa Jokersow podciągnęła nasze morale, a najbardziej mecz z Siedzącymi Końmi.
W ubiegły weekend klasyfikowano także naszych dwóch nowych zawodników: Roberta Antonkiewicza, który otrzymał dwa punkty i Roberta Krzyżanowskiego naszą nową połówke.
Nie oglądany się za siebie, patrzymy w przyszłość, bo za miesiąc kolejny turniej.




