2012 – PLRnW

PLRnW – I turniej 2012 (20-22.04.2012)

Długa droga i problemy na trasie sprawiły, że w Radomiu pojawiliśmy się bardzo późno. Szybka kolacja, krótka odprawa i spać. Ale to ostatnie nie było takie proste bo sobota miała być debiutem Jokersów w I lidze. Chyba nie byłem jedynym zawodnikiem drużyny, który tej nocy miał problemy z zaśnięciem. Krzepiące słowa trenera trochę pomogły, ale i tak przez głowę przechodziły tysiące myśli. Przysłowiowej oliwy do ognia dolewał fakt, że pięciu naszych zawodników miało otrzymać nowe wózki.


Sobota, śniadanie i wyjazd na halę. Na początek przymiarki do naszych nowych wehikułów. Wrażenia? Jeśli chodzi o mnie to już dawno nic nie sprawiło mi takiej radości jak pierwsza przejażdżka. Ta zwrotność i lekkość, coś niesamowitego. Niestety gumowa nawierzchnia hali trochę ostudziła nasz zapał. Największym problemem było jednak to, że nikt z nas nie umiał jeszcze wykorzystać w pełni możliwości nowego sprzętu. Nie mieliśmy wcześniej okazji, aby się z nim oswoić i dopasować go do indywidualnych wymagań zawodników. Nie wykluczone, że zaważyło to na naszej późniejszej grze.


Kolejnym stresującym punktem dnia była klasyfikacja dwóch naszych nowych zawodników. Paweł Dzik otrzymał 2,0 pkt., co otwiera przed nami wiele możliwości. Dzięki temu powstała nowa linia gry 3,5-2-2-0,5. Adrian Imianowski otrzymał 1,5 pkt. To silny zawodnik z ogromnym potencjałem i jeśli pokocha rugby i włoży w to trochę pracy stanie się bardzo wartościowym graczem.


Pierwszy mecz z Jeźdźcami. Wszyscy wierzyli w zwycięstwo od zawodników zaczynając, przez staff i na trenerze kończąc. Odprawa i decyzja o wyjściu linii 3,5-2-1,5-1. Pierwszy gwizdek turnieju i naprawdę świetny początek. Co stało się potem? Naprawdę nie wiem. Walka była wyrównana, ale ostatecznie liczne błędy spowodowały, że mecz zakończył się wynikiem 45-41 dla Jeźdźców. Był to dla nas ogromny zawód bo liczyliśmy na zwycięstwo.


Drugi mecz z Siting Bulls. Tutaj nikt nie myślał o zwycięstwie, raczej o jak najlepszym występie i jak najmniejszej porażce. Może to był nasz błąd? Łomot który zebraliśmy od Siting Bulsów był ogromny. Po pierwszej kwarcie można było liczyć tylko na cud. Ale jak to z cudami bywa, nie nadszedł. Na twarzach zawodników widać było brak woli walki i smutek. Bo co można zrobić, gdy przegrywa się różnicą prawie 40 punktów? Każdy z nas czekał na końcowy gwizdek. Przybijając piątki przeciwnikom po meczu spojrzałem na tablicę wyników, 46-7 był to dla mnie cios w twarz.


Koniec dnia i powrót do hotelu. Kolacja, krotki odpoczynek i odprawa przed niedzielnymi spotkaniami z IKS Atak i Skorpionami. Plan był prosty, gramy swoje i wygrywamy. Zapominamy o sobocie. Myślę, że słowa trenera były krzepiące dla wszystkich zawodników, zarówno te krytyczne jak i pozytywne. Mimo wszystko każdy z nas tego dnia kładł się spać trochę smutny.


Niedziela i pierwszy mecz z IKS Atak. Wygraliśmy, ale nie z takim luzem którego się spodziewałem, 54-45. W tym samym czasie odbywał się najlepszy mecz turnieju Flying Wings vs Balian. Trwał on 7 kwart i zakończył się zwycięstwem Flying Wings 54-53.


Ostatni mecz z Skorpionami. Drużyna z świetnym składem wzmocniona przez Rafała Mikołajczyka. Był to chyba nasz najlepszy mecz (nie licząc pierwszej kwarty którą przegraliśmy 10 pkt.) Pozostałe trzy kwarty to bardzo ciekawa gra naszej lini 3,5-3-1-0,5. I ciągły pościg za zwycięstwem. Niestety to nie był nasz dzień. Moim zdaniem wynik nie jest do końca odzwierciedleniem tego co działo się na boisku. Był to naprawdę ciekawy mecz. Wiele błędów z obu stron, ale także wiele ciekawych i przemyślanych zagrań sprawiło, że moim zdaniem był to nasze najlepsze spotkanie. Zarówno w naszej drużynie jak i w chłopakach z Skorpion drzemie ogromny potencjał.


Podsumowując, nie najgorszy turniej. Z Radomia wyjeżdżaliśmy z ambitnymi planami na resztę sezonu.


Podsumowanie meczy:

Jeźdźcy – Jokers 45:41

Sitting Bulls – Jokers 46:7

Jokers – IKS Atak 54:45

Skorpion – Jokers 49:35


Galeria zdjęć z turnieju




PLRnW – II turniej 2012 (20-22.04.2012)

Na początek podsumuje nasz występ na ostatnim turnieju, a w sumie co tu wiele pisać… Był to najgorszy występ Jokersów w ciągu ostatnich dwóch lat. Cztery mecze i cztery przegrane dają obraz sytuacji. Dwa z nich przegraliśmy różnicą zaledwie 2 punktów.

W porównaniu do poprzedniego turnieju, na tym zjawiliśmy się w bardzo okrojonym składzie. Nasi zawodnicy wysokopunktowi nie mogli liczyć na zmiany i zmęczenie wzięło nad nimi górę. Niskopunktowcy byli natomiast w dobrej dyspozycji. Na turniej pojechali przygotowani fizycznie jak i taktycznie, myślę tutaj głównie o Krzysztofie Kranz i Michale Nadachewiczu, którzy na pełnym gazie rozegrali praktycznie wszystkie mecze. W drużynie nie wyczuwało się woli walki, przegraliśmy mentalnie, zeszło z nas powietrze, z którym wracaliśmy do domu po zakończeniu sezonu 2011.


Czy inne drużyny były lepsze? Jedynie Jeźdźcy i Four Kings II powinni sprawić nam problemy. A prawdą jest, że z taką grą problemy sprawiłyby nam drużyny z II ligi. Do braku woli walki dodajmy jeszcze nie wykonywanie założeń trenera i tragedia gotowa…

Moim zdaniem zabrakło nam trochę szczęścia i rezygnacja z organizacji w tym sezonie III turnieju, nie dała nam możliwości odrobienia dotychczasowych strat.

Jeśli chodzi zaś o drużynę, to myślę że nie byliśmy jeszcze gotowi na start w I lidze. Nasze dotychczasowe zwycięstwa i sukcesywne pięcie się w górę po tabeli drużyn, sprawiło, że ta przegrana była dla nas jak „zimy kubeł wody na głowę”. Rugby to sport i wszystko może się przecież w nim zdarzyć. Byliśmy chyba zbyt pewni siebie myśląc, że jeśli jako drużyna nie damy z siebie 100%, to i tak wygramy.

Nie znaczy to jednak, że żaden z zawodników nie rozwinął się. Wielki postęp zrobił Robert Krzyżanowski, to wielki „fajter” i cieszę się, że mam go w swoim zespole.

Drugą osobą, którą warto nadmienić jest Michał Nadachewicz – chyba najszybszy zawodnik naszej drużyny, który przez ostatni rok zrobił ogromny postęp.

Mamy potencjał, ale samym potencjałem meczy się nie wygrywa. Staff też ciężko pracuje na sukcesy, które nie przyszły w tym sezonie. Justyna, Ola, Marysia, Kamila, Mały, Hiob oczywiście Piotrek i mój tata…czasem wydaje mi się, że bardziej angażujecie się w Drużynę niż niektórzy zawodnicy.

Może to gorzkie słowa, ale taka jest prawda. Zawiedliśmy. Teraz czas na przemyślenia i na decyzje… Bawimy się w rugby, czy gramy w rugby?


Wraz z zakończeniem sezonu Bartosz Jabłoński przestał być trenerem drużyny Jokers. Włożył on ogrom pracy, a co najważniejsze serca w to co robił. Był z nami praktycznie od początku. Dziękujemy!


Poszczególne wyniki spotkań:

Skorpion – Jokers 40:38

Four Kings II – Jokers 43:24

Jokers – IKS Atak 47:49

Jeźdźcy – Jokers 41:28




















Galeria zdjęć z turnieju

Podsumowanie sezonu 2012 PLRnW



WSPIERAJĄ NAS: